Reportaż: miłość bez granic

Dzieliły ich tysiące kilometrów, ale połączył Internet i… modlitwa. Dziś Michał z Jaworzna i Danielle z Rwandy tworzą szczęśliwą rodzinę, opiekując się swoją małą córeczką Samuelą. Choć życie nie szczędzi im zmartwień, nie chcą żyć tylko dla siebie.

Miłość bez granic

Danielle modliła się o odpowiedniego męża, dostała nawet proroctwo, że będzie biały. Michał również przez lata modlił się o żonę. Poznali się przez Internet, choć niechętnie się do tego przyznawali. Za pośrednictwem Internetu rozmawiali ze sobą ponad dwa lata. Aż przyszedł czas, że Michał wsiadł w samolot i poleciał do Rwandy. Był z nim zaprzyjaźniony pastor, który pomagał mu w wielu formalnościach, bo podczas tego krótkiego pierwszego spotkania „w realu” para… wzięła ślub. -Dotarliśmy do Kigali wieczorem, było już ciemno – wspomina pierwsze spotkanie z przyszłą żoną Michał. -Tam już czekała na mnie Danielle. Podczas ich spotkania, w rodzinnej wiosce dziewczyny szykowany był ich ślub. Wzięli tylko cywilny, bo na kościelny nie było czasu. Ten drugi też się odbył, ale… bez ich udziału. –Zastąpili nas świadkowie. Musiał się odbyć, bo taka jest tam tradycja. Poza tym tata Danielle jest bardzo chory i zależało mu na tym – wyjaśnia Michał tę przedziwną historię.

Europa da się lubić

Niedługo po zawarciu małżeństwa Danielle przyjechała do Polski i zamieszkała z mężem.

Miała różne obawy, bo pomiędzy Polską i Rwandą jest wiele różnic – para ciągle się ich uczy, ale nie mają one większego wpływu na ich wspólne życie. Tata ostrzegał Danielle przed życiem w Europie. -Mówił, że tutaj życie nie jest takie proste jak w Rwandzie, że nikt tu nie będzie chciał ze mną rozmawiać, ani się przyjaźnić i będę samotna – opowiada Danielle. Na szczęście te przepowiednie się nie sprawdziły i Danielle ma wielu przyjaciół wśród Polaków, bardzo lubią ją dzieci, poznała też lekarza z Tanzanii, który pracuje w miejscowym szpitalu i nawiązała kontakt z diasporą rwandyjską. -W Polsce czuje się jak w domu i jestem szczęśliwa– dodaje. Nigdy nie spotkało jej nic nieprzyjemnego ze strony obcych ludzi. Na co dzień największym wsparciem w nowej codzienności jest dla niej oczywiście mąż, a ona dla niego. Michał ma słaby wzrok, miał obawy, że Danielle może tego nie zaakceptować, choć nie ukrywał przed nią tego faktu. -Żona bardzo mnie wspiera, dużo mi pomaga, czuję, że mnie kocha – mówi Michał. A Danielle dodaje radośnie: -Kocham twoje oczy! Wszystko w Michale kocham, bo wiem, że on kocha mnie bardzo. No i dał mi taką piękną dziewczynkę! Samuela to oczko w głowie rodziców. -Jest kochana i radosna. Szybko się rozwija i bardzo lubi być z mamą – mówi dumny tata.

Pomoc dla Rwandy

Zanim córeczka przyszła na świat, małżeństwo postanowiło zrobić coś dobrego dla mieszkańców ojczyzny Danielle. -Moja żona i jej rodzina byli raczej bogaci, ale wiele rodzin w Rwandzie jest naprawdę biednych – wyjaśnia Michał. –Dzieci nie chodzą do szkoły, bo muszą podejmować się prostych prac, żeby dorobić. Chodzą w zniszczonych, dziurawych ubraniach. Ale ludzie są naprawdę życzliwi i przyjaźni. Dlatego Michał i Danielle stworzyli projekt, którego celem była pomoc mieszkańcom Rwandy. Zorganizowali zrzutkę, a zebrane pieniądze przeznaczyli na ubezpieczenia zdrowotne dla mieszkańców wioski, a której pochodzi Danielle, oraz na pomoc w znalezieniu im pracy, a zwłaszcza założeniu małej firmy. Wysłali też cztery paczki z darami Wśród nich były ubrania,buty, przybory szkolne i zabawki. Rzeczy te zebrali od przyjaciół z kościoła i nie tylko. W tym roku zamierzają tę akcję powtórzyć. Pomagają za pośrednictwem siostry Danielle, która nadal tam mieszka i zna potrzeby ludzi z wioski. Akcja miała być początkiem większego przedsięwzięcia, ale życie pisze własne scenariusze…

Wszystko dla Samueli

Okazało się, że Samuela, podobnie jak jej tata, ma problemy ze wzrokiem. Niestety, dużo poważniejsze niż on. -Martwiliśmy się z Danielle, że nasze przyszłe dziecko może odziedziczyć po mnie problemy ze wzrokiem – przyznaje Michał. -Moja mama ma problemy z oczami, dziadek też, ale to tylko krótkowzroczność. W Polsce u Samueli zdiagnozowano poważniejsze schorzenie – anomalię Petersa. Pod koniec zeszłego roku miała wykonane badania genetyczne, które miały dać odpowiedź na kilka pytań. -Podejrzewano u Samueli syndrom Petersa, czyli jeszcze bardziej złożone schorzenie. Badania mają dać odpowiedź przede wszystkim na to, czy w przyszłości jej dziecko może tę chorobę odziedziczyć oraz czy ona odziedziczyła ją po mnie.

Okazało się, że dziewczynka cierpi na mało znaną w Polsce rogówkę twardówkową. Tę diagnozę Samueli postawiono w Hiszpanii, w najlepszym na świecie szpitalu, który specjalizuje się w takich wadach wzroku. Tam też czekają ją operacje, które mają poprawić jej wzrok. Na ten cel rodzice zorganizowali internetowe zbiórki, które zakończyły się sukcesem. W styczniu Samuela ma mieć operację, również w Hiszpanii. Być może znów będzie potrzebna zrzutka na ten cel.

Mimo zmartwień, małżeństwo nie rezygnuje z pomocy mieszkańcom Rwandy. Chcą wysłać tam kolejne paczki, gdy tylko będzie to możliwe. A w przyszłości, gdy Samuela będzie już po wszystkich niezbędnych operacjach, chcieliby się tym zająć na większą skalę. Danielle, po studiach w Rwandzie, wyjechała do Zambii, gdzie zajmowała się biznesem. Marzy, aby w Jaworznie otworzyć afrykańską restaurację. Ale to nie wszystko. -Razem z mężem chcielibyśmy założyć fundację, która będzie pomagać dzieciom. W Polsce, w Rwandzie i w wielu biednych krajach. Jej celem byłaby także pomoc dorosłym mieszkańcom Rwandy, aby mogli zakładać firmy i wychodzić z biedy.

Urszula Gutowska

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial